PL EN

Blog

15 IV 2014 r.

Firma bez szefów? W Polsce wciąż dominuje "folwark społeczny" wg J. Santorskiego

powiększ

Firma bez szefów? W Polsce wciąż dominuje "folwark społeczny" wg J. Santorskiego.

"Zupełnie płaska struktura, brak menedżerów, zbędnej biurokracji i hierarchicznej drabiny, która bardziej dzieli niż łączy? Tony Hsieh, prezes Zappos planuje wydać 350 milionów dolarów, by do końca 2014 r. zlikwidować tradycyjne struktury w swojej firmie. Czy to ma sens?

Okazuje się, że firmy mogą całkiem dobrze działać bez kadry zarządzającej, a pracownicy wcale nie potrzebują szefa, który deleguje im zadania i pilnuje ich realizacji. Wszystko to mogą z powodzeniem robić sami, a przykładów, że można w taki sposób prowadzić biznes, nie brakuje.(...)

- W tradycyjnych strukturach firmowych jest określona mapa podległości. Wydaje mi się, że jej likwidacja możliwa jest w niedużych firmach. W większych, sieć zależności jest już zbyt gęsta - mówi Paweł Gniazdowski, szef Lee Hecht Harrison DBM w Polsce.

Tymczasem pomysł Hsieha, aby pozbyć się kadry menedżerskiej ma objąć aż 1,5 tys. osób i stanowi właśnie ucieczkę przed coraz silniej zarysowującą się strukturą korporacyjną Zappos, która może zabijać kreatywność i spowalniać procesy, w efekcie czego firma może zacząć zjadać "własny ogon". Hsieh chce tego uniknąć tak bardzo, że nie waha się wydać 350 milionów dolarów na przeprowadzenie firmy przez proces holokracji. (...)

Jaka w takim razie będzie rola dotychczasowych prezesów firm? Czy oni też powinni zniknąć? Absolutnie nie. Mogą zostać razem ze swoją wizją, wokół której zawsze próbują scalić załogę, ale powinni pozwolić ludziom na samodzielną realizację tej wizji i występować w roli ich partnera, a nie dyktatora. W Polsce istnienie takich firm "bez struktury" wydaje się być na razie mało prawdopodobne, ale nie niemożliwe.

- U nas relacje są ciągle tak silnie zdominowane stereotypem folwarcznych relacji, że tego rodzaju rozwiązania są bardzo ciekawym kontrapunktem, ale póki co mogą być realizowane w bardzo unikalnych miejscach, które są raczej małymi wysepkami na tym oceanie biznesowego, korporacyjnego i społecznego folwarku - mówi Jacek Santorski, psycholog biznesu.

Jak wynika z badań naukowych prof. Janusza Hryniewicza z Uniwersytetu Warszawskiego, w Polsce ponad 80 proc. firm do niedawna miało strukturę hierarchiczną, autorytarną, decyzje były podejmowane jednoosobowo albo w mikro-sztabach, a komunikacja szła bardziej w dół, niż była oparta na sprzężeniu zwrotnym.

Szansę na odwrócenie tego trendu mają właściwie wyłącznie firmy innowacyjne, kreatywne.

- W firmach zajmujących się projektowaniem designu albo gamifikacją, czyli w miejscach, gdzie z jednej strony potrzebna jest twórczość, a z drugiej strony znajomość technologii, pracują ludzie, którzy naprawdę nie potrzebują ani kija, ani marchewki lidera, aby świetnie wykonywać swoją pracę. Ten leadership jest rozłożony w teamie, który sam sobą organicznie zarządza - mówi Santorski. - I taka organizacja pracy jest możliwa, ale jest to zabawa dla ludzi bardzo dojrzałych - dodaje."

Źródło: pulshr.pl Jolanta Miśków

W formie komentarza możemy pokusić się o refleksję nad ogólnie dominującym modelem zarządzania w Polsce wynikającym z cytowanych wyżej badań prof. Hryniewicza. Zanim - używając frazeologii Santorskiego - "małe wysepki na oceanie biznesowego, korporacyjnego i społecznego folwarku" urosną do skali "dużych, znaczących wysp", wydaje się, że powinna czy musiałaby nastąpić w szerszej perspektywie zmiana "mikroklimatu i warunków glebowych" należących do owego "folwarku". Uległby one przekształceniu z dość "suchych i piaszczystych" na bardziej "żyzne", sprzyjające może bardziej demokratycznemu charakterowi zarządzania, w którym centralistyczne, "folwarczne" nawyki ustąpiłyby miejsca modelowi w duchu primus inter pares.

engline na FB

Ważne: Użytkowanie Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności. X