PL EN

Blog

18 VIII 2014 r.

Głos rozsądku o przywództwie, zarządzaniu i szkoleniach

powiększ

Wydawać się może, że sam trwający już parę lat kryzys odsłonił przykryte wcześniej pokłady wrażliwości na zdrowy rozsądek w świecie zarządzania i HR, lub przynajmniej chciałoby się tak sądzić;-) Jakkolwiek pojedyncze jaskółki wiosny jeszcze nie czynią, niemniej pewien trend raczej pokazują, jak w skomentowanym artykule z blogu Donalda Clarka, założyciela i wieloletniego szefa brytyjskiej firmy szkoleniowej Epic Group.

Słowo przywódca w zarządzaniu brzmi dość osobliwie i sztucznie, zdaniem autora. Wywołuje często raczej ironiczny uśmiech lub wręcz spotyka się z sarkazmem. Trzy dekady temu nikt nie słyszał tego pojęcia w świecie zarządzania.Ludzi, którzy kierowali wówczas firmami nazywano po prostu dyrektorami zarządzającymi (managing directors - MD). Dopiero lata 90-e sprowadziły modę zza oceanu na zastąpienie trzeźwej, zdroworozsądkowej nazwy Dyrektor Zarządzający na pojęcie Chief Executive Officer (CEO). I wtedy z czeluści żargonu HR wypłynął na światło dzienne zarządzania termin przywódca. Nagle typowy szef księgowości bądź innej funkcji w firmie stał się przywódcą prowadzącym swoich "żołnierzy" do zwycięstwa, jak prawdziwy najemnik - "pies wojny".   engline w Google+

Poskutkowało to oczywiście serią zmian w obszarze szkoleń, które stały się szkoleniami z przywództwa, a nie z zarządzania i generalnie okazją, aby wywindować prestiż funkcji HR w firmach. Ekscytacja przywództwem skłaniała menedżerów do powzięcia lektur, o których nigdy wcześniej nie byliby nawet skłonni śnić w postaci choćby "Rozmyślań" Marka Aureliusza, czy "Sztuki wojny" Sun Tzu. (Chociaż lepiej, że w ogóle czytali cokolwiek, aniżeliby znajdowali wymówkę przed czytaniem.) Niektórzy nawet posunęli się w swoich poszukiwaniach na tyle daleko, że sięgnęli po wzorzec w osobie Czyngis-chana. Pytanie tylko rodzi się wówczas, kto byłby następny w kolejce jako źródło inspiracji? Hitler, Stalin, Pol-Pot?

Polubiwszy swoją nową rolę - a szczególnie jej nowy status społeczny, generałów prowadzących swoich żołnierzy - menedżerowie ulegli pokusie nadmiernej wiary w siebie, w swoją wielkość i nieomylność. Przyszedł jednak czas zapłaty za ów brak realizmu. Kryzys, upadek wielu firm, których szefowie postawili własne osobiste cele ponad cele organizacji pokazał brzydszą twarz kapitalizmu.

Donald Clark proponuje wprost powrót do realizmu, solidnego zarządzania opartego na zdrowym rozsądku: więcej zarządzania, mniej opisanego wyżej przywództwa.

Analogicznie rzecz dotyczy również szkoleń. Myślę, że można ten głos potraktować jako kolejny apel do powrotu do źródeł, w którym istotne jest autentyczne praktykowanie wartości zamiast spotykanego pustosłowia deklaracji o wartościach w kulturze korporacyjnej.

Kształcenie umiejętności wspierających realizację celów biznesowych i osobistych opartych na zdrowych zasadach zarządzania w poszanowaniu innych uczestników wymiany gospodarczej stanowi cel działania engline Business English Solutions.              engline na FB

Ważne: Użytkowanie Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności. X