PL EN

Blog

25 IX 2014 r.

O pracy i pasji okiem Hansa Christiana Andersena

powiększ

Wspominałem już wcześniej z pewną dozą sceptycyzmu;-)  o dość osobliwie dobieranych lekturach inspirujących liderów           Głos rozsądku o przywództwie, zarządzaniu i szkoleniach .  Tekst  Don't Do What You Love; Do What You Do  autorstwa Charlotty Lieberman w "Harvard Business Review" natchnął mnie postawą autorki do przypomnienia mniej wymagającej formalnie - od wymienionej w blogu - klasyki w postaci "Nowych szat cesarza" J.Ch. Andersena. Zwrócił przy tym przede wszystkim uwagę na pewien niewyartykułowany nakaz, który stosunkowo rzadko, moim zdaniem, budzi jakąkolwiek refleksję w mediach biznesowych.

W publicznym dyskursie świata biznesu, a HR- u w szczególności, gości od lat imperatyw "robienia tego, co się kocha" w pracy zawodowej. Cytując krytykę Miyi Tokumitsu wywiedzioną z wyraźnie lewicowych pozycji, C. Lieberman podkreśla elitarystyczny i niedający się podtrzymać charakter tego poglądu, w którym ów elitaryzm przebiera się w kostium szlachetnego samorozwoju.     Ta "współczesna mantra świata pracy" opiera się, zdaniem obu autorek, na fałszywym założeniu, w myśl którego zdobycie "ukochanej pracy" jest zawsze kwestią wyboru. Pomija przy tym zupełnie prace niewymagające kwalifikacji i niskopłatne - często "słabo widoczne" z Wall Street - a wykonywane w skali masowej przez gospodynie domowe czy emigrantów. Nawet przy maksimum dobrej woli trudno byłoby zakwalifikować przynajmniej niektóre z tych zajęć do zbioru "wymarzona praca".              Idea "pracy, którą się kocha" z tej perspektywy krytycznej uprzywilejowuje społecznie już uprzywilejowanych, dla których stała się ona sposobem racjonalizowania swojego sukcesu życiowego, a często również i pracoholizmu.

Oczywiście pewien procent populacji samodzielnie lub z profesjonalną pomocą np. career coachów odnajduje swoją niszę, w której się zawodowo spełnia. Część z nas ma nawet szczęście utrzymywać się z takiej "pracy, którą się kocha". Jednakże uparte poszukiwanie pasji za wszelką cenę w tym, co wykonujemy zawodowo może się okazać zajęciem dość jałowym, a nawet i szkodliwym w podtrzymywaniu iluzji dostępności "ukochanej pracy" poszukiwanej niczym św. Graal. Wydaje się, że bezpieczniej i rozsądniej będzie, gdy zaczniemy zauważać możliwości rozwoju i satysfakcji z pracy w ogóle nawet wobec wielu trudności i niedogodności będących jej nierozerwalnymi aspektami. Pasja może się całkiem niespodziewanie ujawnić na zupełnie innych obszarach naszej aktywności nie tylko zawodowej.

W przestrzeni konkurujących -  i, jak się okazuje, czasem też mocno zideologizowanych - koncepcji w biznesie potrzebne okazało się spojrzenie z boku młodej absolwentki anglistyki z Harvardu. W postawie Andersenowego dziecka z wspomnianych wyżej "Nowych szat cesarza" tchnęła, moim zdaniem, nieco świeżego powietrza zdrowego rozsądku w toczących się dyskusjach o współczesnej roli pracy.

Ważne: Użytkowanie Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności. X